Niemcy podjęli radykalne kroki w sprawie dioksynowego zagrożenia, a właściwie w sprawie zapobiegania podobnych sytuacji w przyszłości.
Jak zapowiedział niemiecki rząd, wszyscy producenci tłuszczów i olejów używanych do produkcji pasz będą musieli już niedługo posiadać specjalne licencje. Jednocześnie wprowadzono obowiązek oddzielania produkcji tłuszczów przeznaczonych do wyrobu pasz od tych wytwarzanych dla przemysłu.
Z kolei przedsiębiorcy produkujący pasze będą musieli, swoje wyniki badań składników używanych przy produkcji pasz przesyłać regularnie służbom sanitarnym. A laboratoria, które stwierdzą w pożywieniu dla zwierząt obecność podejrzanych substancji będą miały obowiązek poinformować o tym instytucje państwowe w trybie natychmiastowym. Ma to dać możliwość stworzenia systemu wczesnego ostrzegania oraz archiwizowania wyników badań. Ponadto producenci pasz będą mieli obowiązek wykupywać specjalne ubezpieczenia.
Rząd w Berlinie zapowiada też zmiany w prawodawstwie. Mówi o surowszym karaniu firm stosujących w produkcji szkodliwe dla zdrowia związki. A te firmy, które dopuszczą się tego przestępstwa będą karane na podstawie prawa karnego, a nie cywilnego jak było do tej pory. Niemcy chcą także, aby powstała kompletna lista substancji dopuszczalnych przy produkcji pasz.
Dioksynowa afera cały czas trwa i zbiera swoje żniwo w postaci ogromnych strat finansowych. Jak dotąd, z jej powodu spadła sprzedaż i popyt na mięso drobiowe, wieprzowe oraz jaja w Niemczech. – Sprzedaż jaj zmniejszyła się o około 20 procent. Dla kurcząt jest to około 10 procent mniej i dla wieprzowiny około 10 procent mniej – powiedział Juergen Abraham, przewodniczący Federalnego Związku Niemieckiego Przemysłu Spożywczego. I dodał, że jest to porównanie wyników sprzedaży z dwóch pierwszych tygodni stycznia tego roku i z tego samego okresu w roku ubiegłym.


Dodaj komentarz