Wierzba energetyczna cieszy wśród rolników rosnącym powodzeniem, bo elektrociepłownie są w stanie kupić jej każdą ilość. Czyżbyśmy mieli do czynienia z prawdziwym boomem na wierzbę energetyczną?
Elektrociepłownie są w stanie zapłacić całkiem dobrą cenę za niemal każdą ilość wierzby energetycznej. Można powiedzieć, że to kura znosząca złote jajka. Jednak, by nie stała się przyczyną finansowego nieszczęścia (bo o takie nietrudno w tej branży), zanim rolnik postanowi zająć się produkcję tej wierzy, musi dokładnie sobie wszystko przekalkulować.
Dla kogo?
Produkcja wierzby energetycznej to szansa przede wszystkim dla tych, którzy mają kiepskiej jakości ziemię, ale za to w dużej ilości. Uprawa tej energetycznej rośliny jest opłacalna z uwagi na jeszcze inny fakt. Polska będzie musiała już niedługo pozyskiwać pewną ilość energii ze źródeł odnawialnych, dlatego też można śmiało prognozować, że producenci wierzby będą mieli zapewniony zbyt. I tym samym zarobek. – Z roku na rok nasze potrzeby się zwiększają. W roku 2011 planujemy w zakładzie energetycznym w Sietnicach spalić ok. 220 tys. ton biomasy – powiedział dla Agrobiznesu Marcin Wiecheć z oddziału Energetyki we Wrocławiu.
Duże zapotrzebowanie
Obecnie zapotrzebowanie zakładów energetycznych jest większe niż istniejąca uprawa. – Zapotrzebowanie jest nieograniczone. Na dzisiaj elektrociepłownie przezdstawiają oferty na tak potężne ilości, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie spełnić nawet 10 proc. ich zapotrzebowania – powiedział dla Agrobiznesu Maciej Specylak, jeden z plantatorów wierzby energetycznej. Jednak największą szansę opłacalności mają plantacje powyżej 50 hektarów i tylko te, które są całkowicie zmechanizowane.


Dodaj komentarz