W czyje ręce trafią stacje unasienniania?

Akcja prywatyzacyjna stacji inseminacyjnych trwa, ale rolnicy nie są nimi prawie w ogóle zainteresowani. Może to spowodować, że większość ze stacji przejdzie w ręce pracowników, co nie będzie dobrym rozwiązaniem.

 

Według zasad prywatyzacyjnych wnioski na nabycie udziałów mogą składać pracownicy stacji lub rolnicy współpracujący z nimi. Niestety uruchomiony przez państwo mechanizm sprawia, że udziałów nikt z zewnątrz kupić nie może. – Udziały trafią w ręce rolników. Jest takie założenie, że przez 10 najbliższych lat obrót tymi akcjami będzie w ramach tychże potencjalnych akcjonariuszy, czyli w ramach pracowników, rolników i producentów – powiedział dla Agrobiznesu Jan Bury, wiceminister skarbu państwa. W niektórych stacjach jest jednak tak, że większe zainteresowanie jest wśród pracowników, niż hodowców. Sytuacja jest patowa i może też być tak, że prywatyzacja w ogóle zostanie wycofana. Obecnie przez Ministerstwo Skarbu Państwa są wystawione na sprzedaż cztery stacje – w Łowiczu, Tulcach, Bydgoszczy i Krasnym. Nieoficjalnie słychać głosy, że jeśli z umów wycofają się rolnicy to stacje staną się firmami pracowniczymi, a to nie będzie, jak twierdzi wielu rolników i hodowców, sprzyjało właściwej realizacji zadań narzuconych przez ministerstwo rolnictwa.

 

Wiadomości związane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

Array

Rolnictwo Uprawa Chów Hodowla Maszyny rolnicze Rolnik Traktory Ciągniki Kombajny Portal rolniczy Darmowe ogłoszenia Nieruchomości Rolne PROW Dotacje Nawozy Kredyt Ubezpieczenia Urządzenia Przetwórstwo Drób Mięso Agroturystyka Zboża Weterynaria Pasze UE Giełda

Proszę wypełnić wymagane pola*